WebSol.pl - Projektowanie stron internetowych
Strona Główna | Oferta | Portfolio | O Nas | Kontakt


Strona główna > Newsy > Awantura o Arcade Fire. Ludzie nie umieją odróżnić HTML5 od CSS3?


"Awantura o Arcade Fire. Ludzie nie umieją odróżnić HTML5 od CSS3?".

2010-09-04

Na początku tego tygodnia Google zachwyciło wielu internautów interaktywną reklamą projektu muzycznego Arcade Fire. Miało ono pokazać wszystko to, co możliwe jest dzięki HTML5 ? wideo, animacje, przepiękne fonty, modulowane okienka i renderowanie 3D. Problem w tym, że demo zostało stworzone nie dla standardu znanego jako HTML5, lecz dla Google Chrome. Próba obejrzenia dema w innej przeglądarce powodowała wyświetlenie ostrzeżenia, że nie zostanie ono poprawnie w niej wyrenderowane. Co więc z interoperacyjnością? Historią zainteresował się też popularny blog TechCrunch, dając (nie po raz pierwszy) dowód pewnej ignorancji swoich autorów.

Demo Arcade Fire jest naprawdę majstersztykiem demonstrującym możliwości współczesnych technologii webowych (z drugiej strony pokazuje, ile lat trzeba było, by przeglądarki doszły do poziomu, który Adobe Flash zapewniał na początku tego stulecia). Czym różni się jednak uzależnienie od binarnej wtyczki od uzależnienia od konkretnej przeglądarki? Arcade Fire nie można obejrzeć ani w Firefoksie 4, chwalącym się wysokim poziomem zgodności ze specyfikacją HTML5, ani w nowym Internet Explorerze 9, którego producenci również postawili na HTML5.

Redaktor TechCruncha Erick Schonfeld przytacza wypowiedź Dean Hachamovitcha, szefa zespołu pracującego nad Internet Explorerem. Żali się on w niej, że ?Arcade Fire jest pisane pod przeglądarkę?, autorzy dema używają ?własnościowego JavaScriptu?. Tymczasem poprawnie zrealizowany HTML5 miałby zachowywać ?ten sam język znaczników? we wszystkich przeglądarkach. Nic w tym dziwnego ? ostatecznie po to są standardy.

Sęk w tym, że dla zilustrowania problemu, TechCrunch przytacza stronę testów dla przeglądarek Microsoftu, wskazując na demo ?Border Radius?, którego kod w wersji dla Chrome'a ma wyglądać zupełnie inaczej, niż w wersji dla Firefoksa, a i tak efekt jest bardzo odmienny.

Przedstawiony przykład to jednak nic innego, jak tylko mieszanka JavaScriptu i CSS3, nie mająca zbyt wiele wspólnego z HTML5. W dodatku wersja demo dla Mozilli wykorzystuje producencki prefiks (-moz-) i skrócony zapis dyrektywy, podczas gdy notacja dla Webkita (a nie tylko Chrome, jak mylnie podaje TechCrunch) jest celowo bardzo rozbudowana (np własność padding pojawia się dla Firefoksa tylko raz, z wartością 12 pikseli, zaś dla Webkitu rozbita jest na padding-bottom, -left, -right i -top, z dokładnie tą samą wartością. Dla TechCruncha to oczywiście oznacza zupełnie inny kod.

Schonfeld przywołuje więc Hachamovitcha, deklarującego, że ?jeśli trzeba pisać kod inaczej dla każdej przeglądarki, to nie o to tu chodziło? i poucza, by uważać na deklaracje producentów co do tego, która z przeglądarek lepiej obsługuje HTML5 (?kiedy to usłyszysz, zadaj sobie pytanie, o której wersji HTML5 oni mówią? ? pisze redaktor TechCruncha).

Sprawa w ciekawy sposób zbiegła się z wczorajszym tekstem zespołu pracującego nad platormą RIA Microsoftu ? Silverlight. Z niego mogliśmy się dowiedzieć, o ile HTML5 jest gorszy od Silverlighta, właśnie ze względu na problemy ze zgodnością implementacji. Taka ocena dema Arcade Fire ze strony TechCruncha to woda na młyn platform RIA ? i nie widać sposobów, by ją podważyć. Jeśli osoby takie jak Schonfeld nie wiedzą, czym jest HTML5, to czego można oczekiwać od przygodnych użytkowników przeglądarek?

źródło: techcrunch.com, ie.microsoft.com


Tworzenie stron łódź strony internetowe - ul. Bitwy nad Bzurą 22a - 99-100 Łęczyca - tel 024 3617373 - fax 024 3617375